ďťż

Sprawozdanie z 17 dni pracy [28.06-14.07]

cranberies
28.06.2011:
Lekka jazda stępo-kłusem na maneżu. Scar zmęczona wczorajszym terenem była dużo spokojniejsza i mniej problemowa. Nie obyło się jednak bez prucia przed siebie i nieplanowanego galopu. Mimo to kobyłka ładnie pracowała, odpuszczała z łebkiem. Coś mi się zdaje, że się wyrabiamy.

29.06.2011:
Kolejny trening na maneżu, tym razem z sporą ilością spokojnego galopu. Siwa odzyskała siły i dała mi nieźle popalić. Na początek zaserwowała krótką przebieżkę po placu połączoną z moim pięknym lądowaniu w krzakach, potem caplowała, w kłusie pruła jak głupia, non stop zagalopowywała. W końcu zajęłam ją drążkami w najróżniejszych kombinacjach i tym sposobem wygrałam nasz spór o chód i tempo, bo folblutka zamiast pruć na wszystkie możliwe sposoby skupiła się porządnie (wolty nie sprawiały jej już większych problemów). Galop w miarę kontrolowany, przejazdy przez jednego drąga, na stępa w las.

30.06.2011:
Mimo niezłego bałaganu z powodu wyjazdu do wujka pojechałam z Filipem na Etiudzie w dość intensywny teren kondycyjny o godzinie 6:00. Obraliśmy trasę prowadzącą po plaży, tam też odbył się stosunkowo długi wyścigowy odcinek galopu. Scarlet mimo dużych możliwości poległa przez dużo gorszą od Etiudy kondycję. Sam teren bł z bardzo dużą ilością kłusa, sporą stępa i spokojnego, miarowego galopu. Jeden miniaturowy skok mamy za sobą - nie przewidzieliśmy zwalonego na całą drogę niewielkiego drzewka, które wysokością nie sięgało nawet 50 cm. Siwa ma wyraźny potencjał, może jak dobrze pójdzie, to skierujemy się na wyścigi płotowe? Po ogarnięciu wszystkich koni zapakowaliśmy się i ok. 10:30 ruszyliśmy w drogę.

01.07.2011:
Jako, że znaleźliśmy się w nowym miejscu, podróż była długa i męcząca wzięłam Scary tylko na lekką lonżę stępo-kłusem. Bez pasa, drągów itd, luźne rozruszanie mięśni. Siwa była spięta, nieczęsto podróżujemy przyczepą. Trzeba będzie pozwiedzać okoliczne stajnie i przyzwyczaić folblutkę do częstych podróży, które nas czekają.

02.07.2011:
Praca na prowizorycznym torze treningowym. Pracowałyśmy nad reakcją i startem, pod koniec treningu stępem zwiedziłyśmy pobliskie ścieżki, co wywołało parę spłoszeń i bryków, jednak kobyłka zaczynała mi ufać i niebawem chyba zaczniemy samodzielne tereny.

03.07.2011:
Kolejny trening na torze. Ponownie pracowałyśmy na startem i ogólną reakcją na pomoce. Pod koniec zrobiłyśmy pojedynczą przebieżkę na dystansie 1000 m. Siwa po treningu cała mokra, jednak szybko jej parametry wróciły do normy. Ponownie na stępa pojechałyśmy w las, Scary była spokojniejsza niż zwykle, zapuściłyśmy się dalej, klaczka nabierała pewności siebie i zaufania.

04.07.2011:
Teren kondycyjny z Etiudą. Głównie w kłusie, trochę spokojnego galopu, sporo stępa. Teren raczej równy, podłoże twarde, spora część trasy przez łąki. Mimo brzydkiej pogody trzeba się przyzwyczaić do każdych warunków. Konie mokre od deszczu, wymęczone wrócił do stajni i od razu zostały wytarte, okryte cienkimi derkami (nieźle wiało) i odstawione do boksu. Scarlet wyraźnie poprawia się kondycja, to dobry znak

05.07.2011:
Praca ujeżdżeniowa, gimnastykujemy się i dopracowujemy przejścia. Mimo błota na placu i strasznego upału dałyśmy radę. Siwka ładnie pracowała, była uważna, jednak standardowo pruła do przodu.

06.07.2011:
Trening na torze. Dziś bez jakiejś szczególnej pracy, jedynie przebiegnięcie dystansu 1100 m. Czas w porządku. Siwa nabuzowana, ale porozciągana po wczorajszej jeździe, dobra biegła, jednak rozgrzewka nie należała do tych udanych. No ale cóż... Jutro również przebieżka na takim dystansie.

07.07.2011:
Znów dystans 1100 m. Czas lepszy niż wczoraj, mieścimy się w ustalonej normie, rozgrzewka po wczorajszych sporach lepsza, jednak siwa ukazuje swój charakterek - ochoczo bryka i stawia opór, parę razy mnie wywiozła, a szczęście nie dałam się wysadzić z siodła.

08.07.2011:
Dzień wolny.

09.07.2011:
Teren kondycyjny z dużą ilością kłusa i galopu, jeden odcinek na wyścig, dość długi dystans. Pojechałam z swoją kuzynką - Eweliną, która wsiadła na wielkopolską rudą kobyłkę imieniem Nutria. Mimo przewagi wzrostowej i obeznaniem z terenem okazało się, że Scarlet nie dość, iż ma szybsze tempo, to i kondycję. Klacze zlane potem (panował istny skwar, słońce prażyło niemiłosiernie, dobrze, że chociaż wiatr był) ale i wybiegane wróciły wpierw do stajni, potem na pastwisko.

10.07.2011:
Dziś praca ujeżdżeniowa, rozciągamy mięśnie grzbietu i szyi, doskonalimy posłuszeństwo konia wobec jeźdźca i ogólnie się rozwijamy. Dużo przejść, Scary lekko zmęczona była dużo spokojniejsza na treningu i lepiej pracowała. Nie spociła się prawie wcale - to dobry znak. Galopu było w sumie niewiele, głównie parę przejść, jedno duże koło i ogólne rozluźnianie się w spokojnym tempie. Jestem zadowolona z postępów miśki.

11.07.2011:
Trening na torze. Pierwszy raz pokonujemy dystans 1200 m. Czas bardzo dobry, Scarlet wyraźnie ruszyła do przodu zarówno w tymże biegu, jak i w rozwoju. Bardzo dobry finisz, jak i sam galop na dystansie. Siwa pod moją kontrolą, dużo elastyczniejsza, zrównoważona. Kondycja bardzo się poprawiła, widać też poprawę masy mięśniowej i ogólnego stanu zdrowia folblutki.

12.07.2011:
Znów jedziemy na tor. W dzisiejszym przebiegu na dystansie 1200 m postarałyśmy się o jak najlepszy start jak i finisz. Siwa wyraźnie się rozwija, bardzo ładnie pracowała, przy rozgrzewce strzeliła parę fochów o nic, jednak wybaczyłam jej to. Czas niewiele lepszy od wczorajszego, koń trochę nieprzyjemny na początku i końcu, jednak w trakcie samego biegu - miodzio. Widać, że klacz lubi prędkości. Niedługo chyba spróbujemy pościgać się z kimś.

13.07.2011:
Dziś pojechałyśmy przyczepą na już normalny tor wyścigów konnych, dokładnie taki, jak na zawodach. Celem było oswojenie siwki z boksami startowymi i jeden przebieg dystansu 1200 m. Scary na początku panicznie bała się ciasnych pomieszczeń, jednak zachęcana przeze mnie z ziemi marchewką i głosem w miarę szybko przełamywała swoje obiekcje. Gdy już oswoiłam klacz z ziemi, osiodłałam, rozprężyłam i przejechałam parę razy przez startboksy. Folblutka owszem - spinała się, jednak nie buntowała i nie stawiała oporu. Na koniec wymieniony wcześniej bieg. Scarlet była mocno spięta, gdy zamknięto bramki, jednak dało się ją opanować. Ostatecznie ruszyła mocno przed siebie na starcie, cudem podporządkowała mi się w środku wyścigu i na finiszu tak się wyciągnęła i taką prędkość rozwinęła, jak jeszcze nigdy, od kiedy u mnie jest. Czas bardzo dobry, koń cały mokry nie tylko z wysiłku, ale i stresu. Jutro już popracujemy w domu.

14.07.2011:
Luźniejszy, ale wciąż ćwiczący kondycję teren z Eweliną i Nutrią. Sporo stępa, bardzo dużo kłusa i trochę galopu, w tym jeden odcinek poświęcony na mini-wyścig. Kto wygrał chyba wiadomo. Teren na naszej trasie był bardziej górzysty niż zwykle, jednakże odpowiedni na nasze możliwości i kondycję. Porozluźniałyśmy się z Scary, w trakcie wycieczki zaliczyłyśmy jeden płyciutki strumyczek (przez który musiałam klaczkę przeprowadzić w ręku) oraz miniaturowy skok przez kłodę. Bardzo przyjemny dzień, chociaż pogoda niewyraźna - raz grzmiało i padało, a po chwili wychodziło słońce i prażyło niemiłosiernie. Na szczęście nasza trasa prowadziła szeroką ścieżką przez las, który umiejętnie osłaniał nas zarówno od słońca, jak i deszczu. Klacze dość mocno spocone wróciły wpierw do stajni, potem na padok. Po południu, gdy wyszło słońce klaczki miały kąpiel i popas. Udało nam się wyschnąć do kolejnej burzy z ulewą. dnia Pią 10:39, 15 Lip 2011, w całości zmieniany 2 razy
  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • black-velvet.pev.pl
  • Tematy
    Powered by wordpress | Theme: simpletex | © cranberies